Inspiracja Niebieski Migdał

with Brak komentarzy

 

Wywiad z Magdaleną Pienkoś, autorką i założycielką blogu Niebieski Migdał kobietą pełną życia, zapaloną wielbicielką biegania rano z psem, swojej Vespy, natury i mistrzynią najlepszej pasty kanapkowej z papryki jaką jadłam! Zapraszam Ciebie do lektury z jedną z najciekawszych kobiet o wielu talentach, która swoją firmę prowadzi u podnóży Karkonoszy w pięknej Jeleniej Górze 🙂

Na tę rozmowę wybrałam się po kilku wymianach mejlowych do Magdy w pewną słoneczną Sobotę. Pod koniec wakacji zobaczyłam książkę Magdy w sklepie, zaintrygowała mnie i musiałam do Magdy napisać. Zaciekawiła mnie nazwa i postanowiłam spotkać się i zaproponować wywiad. Ku mojej radości, Magda zgodziła się natychmiast, nadmieniając tylko, że mieszka w Jeleniej Górze 🙂 odpowiedziałam, że tam jeszcze nie byłam i chętnie przyjadę. I tak to się zaczęło.

To były wspaniałe, pełne zmysłów 2,5 godziny, bo tyle miałam na spotkanie. Pojechałam i tego samego dnia wróciłam. Czuję, że to jest początek niezapomnianej podróży i mamy ze sobą wiele wspólnego. Spełniłam moje marzenie i czuję się bardzo odżywiona po tej rozmowie! Ogromna inspiracja dla mnie! Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mogę się uczyć i rozwijać. Zatem usiądź wygodnie, rozkoszuj się i smakuj wywiad; zaczynamy 🙂

 

Cześć Magda, jak się masz?

Dzisiaj fantastycznie. Jest pięknie za oknem i jestem w miejscu w którym jestem szczęśliwa 🙂

– Cieszę się! Spotykamy się dzisiaj tutaj u Ciebie w Jeleniej Górze. Jest cudownie, piękna pogoda.

1. Powiedz mi czym się zajmujesz?

Czy pytasz o tą część związaną z szerokopojętą kuchnią roślinną i w ogóle roślinami?

– O wszystko 🙂

Mieszkam w Jeleniej Górze, całe życie specjalizowałam się w zarządzaniu projektami, a od 2 lat mam ze swoją wspólniczką firmę. Budujemy strony internetowe. Zajmujemy się marketingiem internetowym, kampaniami i jeszcze szkolę z zarządzania projektami 🙂 To jest moje doświadczenie zawodowe w skrócie i czym się się zajmuję 🙂

– Sporo tego 🙂 Powiedz mi kiedy znajdujesz czas na spokój, oddech, na odpoczynek?

Czasami znajduję, czasami nie. Identyfikuję czas kiedy nie znajduję. Rzeczywiście czuję czasami zmęczenie, ale pewnie też dlatego że to lubię robić, lubię jak robię dużo, lubię płodozmian. Natomiast moim sposobem na zmęczenie jest czasami zagłębienie się w sobie. Jestem raczej samotnikiem, mimo że bardzo lubię ludzi to odpoczywam też dobrze będąc sama.

– Co wtedy robisz?

Czytam. Lubię jak mam energię do tego by pójść codziennie pobiegać z psem, to też mnie oczyszcza. Lubię pójść gdzieś w góry, lubię zimę. Lubię zjeżdżać po śniegu. To też jest fajne 🙂 Ale chyba najbardziej odpoczywam kiedy jestem sama.

– Po śniegu zjeżdżasz na sankach? Śmiech.

Też by się zdarzało, ale głównie na nartach 🙂 W Jeleniej Górze musiałabym zjeżdżać na saniach rogatych, bo to jest tradycja takich sań.

– Cudownie!

Jest taka impreza nawet 🙂

– To jest ogromnie ciekawe co mówisz, a ja Ciebie znalazłam po blogu. Po książce w sumie.

2. Opowiedz o tym jaka to jest część Twojego życia?

Są okresy kiedy jest bardzo ważna i są okresy kiedy nie. To wynika z tego co powiedziałam wcześniej, że lubię płodozmian. Czasami daję więcej energii więcej w tym miejscu, a czasami w tym. Parę lat temu jak postanowiłam nie jeść mięsa, w zasadzie jestem w sytuacji, że prawie w ogóle go nie jem, od lat go nie kupuję. Kiedyś byłam u kogoś, zjem bo muszę. Ale myślałam, przecież ja nie lubię mięsa, nie chcę go jeść, to jest niedobre. Ale nie miałam jeszcze takiej świadomości czy to jest etyczne czy to jest środowiskowe czy to jest tylko dlatego, że chcę lepiej wyglądać. Tego jeszcze w ogóle nie identyfikowałam w sobie. I powiedziałam ok, skoro nie lubię mięsa to ja od dzisiaj po prostu nie chcę, nie jem. Nawet byłam na diecie surowej, wtedy bardzo dużo eksperymentowałam.

– Jak się wtedy czułaś?

Fajnie, dawało mi to dużo energii, myślę, że tak z 5-6 miesięcy byłam na tej diecie. Ale nagle zaczęłam czuć że zaczyna brakować mi takich rzeczy jak strączki, gotowana fasola, hummus. Przygotowanie posiłków na suszarkach i pilnowanie temperatury to daje energię, bo to nie jest dieta która odbiera energię, ale mimo wszystko czułam, że może dawać niedożywienie. Czułam, że zaczyna mi brakować, trzeba bardzo się pilnować i umieć jeść by na diecie surowej funkcjonować zdrowo. I poczułam ten moment, że powinnam wrócić do czegoś co jest dla mnie dużo zdrowsze.

– Twoje ciało potrzebuje po prostu ciepła.

Tak to jest rzeczywiście minus diety surowej roślinnej, natomiast chyba też po pewnym czasie energii. Myślę, że może być problem z bilansowaniem jej dobrze. A blog! W zasadzie pierwszy blog nazywał się Blue Almonds był takim blogiem po to by po prostu zbierać tam przepisy i tak naprawdę na początku było bardzo różnych koktajli, jak byłam na tej diecie…

– Dlaczego go założyłaś?

Wiesz co, ja pamiętam, że chciałam zbierać przepisy gdzieś 🙂 To się pojawiło znienacka. Ja lubię wyzwania, jeśli ktoś podrzuci jakiś pomysł, który jest w zgodzie ze mną to zaczynam to robić, to nie było rzeczą trudną.

– Sama zbudowałaś blog?

Tak, później po 2-3 latach poczułam, że to nie jest już wystarczające. Zbierałam moje nowe umiejętności. Jeszcze parę lat temu nie umiałam robić stron internetowych. Ten nowy blog Niebieski migdał już był takim moim dzieckiem.

– Ciekawe odniesienie, zostałaś przy nazwie, ale jest to równoległe myślenie.

Tak! To zawsze było związane z niebieskimi migdałami, czyli to są trochę takie marzenia. Nie czułam innej nazwy. Zawsze to było takie błąkanie, jak marzyć o niebieskich migdałach i tak zostało. Ale rzeczywiście poczułam, że Blue Almonds jest takie, hej no nie ja bym chciała po prostu Niebieski migdał 🙂 Chciałam Niebieskie migdały ale domena była zajęta! Śmiech 🙂 I później pomyślałam, że może to ja jestem tym jednym niebieskim migdałem więc zostało. Książki pojawiły się też znikąd czyli w tym wypadku dostałam propozycję z wydawnictwa przygotowania przepisów do pierwszej książki Kuchnia wegańska. To był dziwny przypadek, bo byłam początkującą blogerką i otworzyłam mejl i tam było napisane: „Pani Magdaleno znam Pani bloga. Czy zechciałaby Pani napisać książki i zrobić zdjęcia?” Przede wszystkim rozwinęłam się też trochę fotograficznie. Zdjęcia robię sama. Więc to była ta pierwsza książka: Kuchnia Wegańska.

– I te zdjęcia się spodobały?

Tak, ona rzeczywiście miała powodzenie. Więc ta książka była jeszcze dosyć świeża jak pojawiła się propozycja z kiszonkami, wydawało mi się, że to będzie trudny temat. Ja bardzo lubię kiszonki: kapusta, ogórki, może buraki kiszone. Jak usłyszałam, że miałabym napisać sto przepisów o kiszonkach to wydawało mi się: to jest chyba niemożliwe 🙂 Natomiast na świecie jest masa blogów, które czytałam i wiedziałam, że można naprawdę dużo rzeczy kisić. Więc te moje eksperymenty z kiszeniem były naprawdę szerokie. Był taki moment, że wchodziłam do warzywniaka i zastanawiałam się czego jeszcze nie ukisiłam. Śmiech 🙂 Moim ukochanym przepisem jest kiszona żurawina, przeszukałam internet i jeszcze 2 lata temu nikt nie ukisił żurawiny. Jest cudowna, ukiszona w solance z cynamonem i jałowcem, absolutnie mój top!

– Spotykasz się ze zdziwieniem?

Tak! Ona ma taki piękny kolor, żurawina nawet po roku jest nadal przepyszna, można ją dorzucić do śliwek, jeść samą.

– Ona jest antybakteryjna i ma moc.

Tak! Myślę, że dlatego tak długo dobrze się trzyma. Ona się w ogóle nie przekisi w porównaniu do miękkich warzyw. Jak doszłam do 100, okazało się że mam pomysły na 120 przepisów 🙂 Myślę, że mogłabym ukisić szpinak, szczaw. Niektóre przepisy były odkrywcze i przepyszne. Kiszony szpinak, fenkuł.

– To rozwijasz naszą kuchnię, kiszonki są znane od pokoleń.

Tak, my jednak jesteśmy przyzwyczajeni do kapusty i ogórka. Ale ja miałam strasznie miłe doświadczenie. Napisał do mnie Dr Rafi Fisher, guru kiszenia. Kupił w Warszawie moją książkę i napisał do mnie: ‘zabrałem Twoją książkę do Izraela.’ Myślę sobie Wow! Fajnie, że są takie osoby, które docenią i dzielą się tym. Że widać zaangażowanie i energię.

– To ważne co mówisz. To do nas wraca.

Tak!

– Włożyłaś całe serce w to wydanie i często masz obawy, a nikt tego nie będzie czytał! Ale ludzie czytają, są ciekawi. Ci co mają czytać i tak będą to robić. Super motywacja dla początkujących.

Tak! Ja jestem na etapie takiego niedowiarka. Jak wspomniałaś, Ty jesteś z Warszawy, ja mieszkam w Jeleniej Górze, więc nie jestem tak aktywną. Nigdy nie poczułam blichtru związanego z byciem ‘pisarką kulinarną’. Więc nadal taki ciepły mejl robi na mnie ogromne wrażenie i daje mi zawsze straszną frajdę, to sprawia mi dużą przyjemność 🙂

– Widzę tutaj dwie ścieżki: firmę i marketing i pisanie książek, blog.

3. Gdzie się bardziej odnajdujesz?

O nie mogłabym być osobą , która pisze tylko blog. Ja lubię zmiany. Jeśli się bardzo wysyciłam przygotowaniem przepisów, to potem nie mogę się do tego zabrać przez kilka miesięcy. W moim wykuszu mam zorganizowane mikro studio fotograficzne, gdzie mam w skrzynkach różne akcesoria, ostatnie poprawki do książki zrobiłam jeszcze w styczniu, materiał został zaakceptowany po poprawkach. Fotografia dawała mi odpoczynek. Jeśli przez dwie godziny robisz zdjęcie i się zastanawiasz czy sznurek pasuje, nożyczki czy kokardka; to jest dosyć mistyczne, medytacyjne 🙂 Zamiast zastanawiać się nad różnymi trudnymi sprawami w Twoim życiu, a ja przez pół godziny zastanawiam się czy tu pasuje ta łyżeczka czy ta. To jest super przewietrzenie głowy.

– Fotografia skupia nas w tym momencie.

4. Mówiąc o medytacji: Czy masz codzienne swoje rytuały?

Lubię pójść rano do lasu pobiegać. Mam blisko, przebiegam z domu z jestem na łące. Mam psa, który to uwielbia. Kocham poranne bieganie: 6:30, 7:30; to może być mgła, śnieg. I kawa, jest moją ceremonią. Czasami czarna, teraz wybieram kawę z mlekiem sojowym. I zawsze mojej drugiej połowie kawę do łóżka niosę. Zdarza się odwrotnie w weekendy.

– Rozpieszczany jest Twój mężczyzna 🙂

Tak, bo my jesteśmy innym typem, śmiech.

– Dobrze, że o tym mówisz.

Ja to lubię, sprawia mi to przyjemność, wstaję wcześniej; pies budzi mnie zalewem czułości by dać mu szybciej jeść 🙂 On jest straszny głodomór. Wstaję, daję psu jeść, robię kawę. Mój Rafał pije zimną kawę i niezmiennie twierdzi, że jest pyszna wtedy, ja wtedy lubię wrócić do miękkiej kanapy i posiedzieć, poczytać. Poranek jest moim rytuałem.

– A kto Tobie robi śniadanie?

O nie, tutaj ja sobie sama robię. Uwielbiam owsiankę, mogę jeść latami. Zawsze z kurkumą, cynamonem i imbirem, do tego maliny i jabłka.

– Pycha! Ja jeszcze lubię z jabłkiem duszonym 🙂

Tak, uwielbiam: maliny i jabłka, aby dopieścić dodaję łychę mleka kokosowego z kartonu, nie z puszki. Tak dodaję maliny, to jest taka ambrozja i mogłabym do końca życia taką owsiankę jeść 🙂

– Rozmarzyłam się.

5. Czy masz swój ulubiony posiłek w ciągu dnia i przykład? Ulubiony obiad?

Mam najlepszą kanapkę: to jest razowiec na zakwasie i uważam że to jest kanapka nad kanapkami. I tu awokado, przyjeżdża z daleka a chciałabym żeby rosło blisko! Kocham dojrzałe awokado i pomidor malinowy i trochę posolone. I żytni chleb! Wszystkie te rzeczy lubię i czasem zastępuję śniadanie. Jeśli chodzi o danie obiadowe, to uwielbiam zupy i wbrew temu że przygotowałam 3 książki, to nie przepadam za gotowaniem. Lubię specjalnie dla kogoś coś przygotować. 

– To tu leży tajemnica…

Tak, jeśli miałabym gotować codziennie, czułabym się zmęczona. Jestem typem projektowym a nie procesowym. Nie lubię monotonii i nie lubię spędzać dużo czasu w kuchni, natomiast uwielbiam zupy.

– To byśmy znalazły porozumienie 🙂 Ja od dziecka jarzynowa, a Ty?

Ojej, miałam taką jarzynową, moja babcia robiła taki krem, z marchewką i ziemniakami. To była moja ulubiona zupa.

– Moja babcia robiła jeszcze, to nie była jarzynowa ale robiła zacierki!

Moja też robiła, więc zupy! Ostatnio uwielbiam dynię na parze. Bywam nonszalancka jeśli chodzi o jedzenie. Dlatego przygotowując się do Vegemanii – książki autorki Niebieskiego Migdała, zrobiłam tabelki jak komponować posiłki, w jakich krokach czyli wybierz źródło białka, tłuszcze i produkty. Są takie, które są wegańskie ale nie są dla nas odżywcze np. biała mąka. Skorzystałam z pomocy dietetyka i dowiedziałam się wiele o makroskładnikach. Robię sobie sama pudełka do pracy, zajmuje mi to 5 minut. Wiem, że powinno się tam znaleźć 50 % węglowodanów i kasza, 90 gr białka. Nie lubię ważyć i nie liczę kalorii. Czuję, że to jest fajne. Gdy jestem starsza, to czuję że powinnam dostarczać składników odżywczych. Badania mówią o tym, że do 30 -ki jak jemy śmieciowo, to organizm to rekompensuje.

6. Jak o siebie dbasz?

Lubię czytać. Lubię krem do twarzy, który natłuszcza i nawilża. Choć zawsze o tym zapominam. Lubię jogę, chodzę z przerwami. Jest dla mnie ważna. Śmieję się, że joga to jest inwestycja w starość. Dla mnie joga to świadomość ciała.

– Tak, możesz poczuć siebie.

Tak jesteś świadomy gdzie masz nerki, jak stoisz, gdzie masz miednicę i dla mnie jest to niesamowite! Uważam, że każdy powinien praktykować jogę łącznie ze mną 🙂

– To jest piękne, ja też chodzę, oddech w jodze i nie tylko jest lekarstwem.

Tak joga pod okiem dobrego nauczyciela.

7. Wyobraź sobie swój wymarzony dzień, jakbyś go spędziła?

Nie zmieniłabym poranków 🙂 Mam dorosłego syna, chciałabym by tego dnia był i porozmawiać z nim. Chyba ten dzień nie byłby bardzo różny od obecnego. Gdyby miałabym tak wyidealizować to zaczęłabym od masażu.

– A jaki masaż?

Każdy! Mam napięcia w ciele, więc rozwałkować to. Spędziłabym dzień z ludźmi i pośmiać się, poopowiadać. Plus lampka wina i fajne jedzenie. Wypad w góry i psy.

– Konkretne góry?

Mogą być moje góry, zimą jeździmy na ski toury, jazda na nartach. Moje marzenie nie są materialne. Jedynym marzeniem materialnym była moja Vespa, o której Tobie wspominałam i już ją mam 🙂 Czy ja na coś odkładam? Ciężko powiedzieć mi co bym chciała mieć.

– To można sprowadzić do tego co dla Ciebie jest ważne?

Właśnie, tu po trochę jest jedzenia, spotykania z ludźmi, ciała.

– Ja kocham świece!

O proszę, czyli ogień 🙂 Światło i ciepło.

8. Kto Ciebie wzmacnia i wspiera na co dzień?

Mam fantastyczną wspólniczkę. Symbol naszej firmy to zające ze skrzydłami – ‘Kikońce’. Nasza firma się tak nazywa. Uzupełniamy się, mamy kobiecy team jeszcze z jedną dziewczyną.

– Powiem Ci, że siedzę u Ciebie w firmie, a czuję jakbym była w domu, takie ciepło stąd bije. I jest ekspres do kawy.

Tak uwielbiamy to miejsce, są kanapy, tu często spędzamy czas, prowadzimy rozmowy i pijemy kawę. Zdarza się, że ktoś się tutaj spotyka. Ja uwielbiam to miejsce, przyjeżdżam tutaj moją Vespą, do której mam wielki wiklinowy koszyk. Dzień idealny to Vespa. Myślałam nawet by przyjechać po Ciebie Vespą na dworzec, ale pomyślałam, że nie wiem czy byś się zgodziła.

– A ja bym powiedziała Tak! Śmiech.

Teraz bym Ciebie zabrała w okolice Jeleniej Góry, to są przecudne wycieczki. Tak sobie jeździć to jest super.

– Mówisz moim językiem 🙂

9. Co byś przyszykowała dla swojego gościa?

Mój Rafał zawsze się mnie pyta: co ugotowałaś i czy to ma nazwę? Nie ma, ja nie pamiętam nazw moich eksperymentów. Najbardziej lubię postawić fasolę, bakłażana i jeszcze coś. Jeśli są ludzie to i tak wyjdzie z tego coś dobrego. Nie mam takiego dania by komuś zaimponować. Najszybsze to pewnie będzie tajskie curry z cieciorką, mlekiem kokosowym i kolendrą.

– Ojej pycha :)!

Wszyscy je kochają.

– Cudownie! Ja też 🙂

10. Co powiesz początkującym osobom zaczynającym przygodę kulinarną i blogowanie?

Eksperymentuj. Sama mam kilka książek kulinarnych. Nie wiem czy kiedyś zrobiłam cały przepis dokładnie. Uwielbiam je oglądać, one mnie inspirują. Tak też powstała moja. Wow, ktoś użył buraka do czegoś. To ja do tego mogę użyć kalarepy i szukam innego przepisu co jest świetne!Szukam pomysłu, ale nie umiem robić z przepisów. Cenię tę całą pracę ale jest mi strasznie ciężko coś zrobić krok po kroku. Eksperymentowanie daje satysfakcję. Chcę by ludzie tak podchodzili do gotowania i uwierzyli, że roślinne jedzenie jest syte, pełne, może być zbilansowane. Najlepsze dla mnie, może być też dla innych. Dbaj o to by było pełne. Dieta wegańska może być też niezdrowa.

– Tak, często ludzie pytają się, jem roślinnie, a chudnę cały czas. Pytanie czy dostarczam sobie białka, żelaza?

Są dwie szkoły, tutaj też można przytyć. Jeśli ktoś ma skłonności do kumulowania. Jest dzisiaj dużo produktów gotowych, ja tego nie lubię. Jedyna rzeczą jaką kupuję to jest tofu. Lubię je, zdarza mi się kupić gotowego burgera żeby sprawdzić.

– Czasami jest tak, że jesteś na mieście i coś Ciebie napada 🙂 np. o frytki, o lody! Masz coś takiego?

Mam, lubię smak słodki. Jem mało słodyczy. Do porannej kawy lubię zjeść kulkę z suszonych śliwek i gorzkiej czekolady. To jest idealne dopełnienie dobrego dnia. Śmieję się, że dobrze, że w Jeleniej Górze nie ma cukierni wegańskich. Często jak jak jadę w nowe miejsce, to wyszukuje jaka jest kuchnia roślinna. Lubię jak coś mnie zaskoczy.

– Lubisz jak ktoś Ciebie karmi?

Bardzo! Lubię też coś przygotować. Uwielbiam miejsca, gdzie ludzie robią fajną kuchnię roślinną.

11. Jakie jest Twoje przesłanie dla naszych czytelników? Zastanów się czym jest dla Ciebie jedzenie. Co karmisz nim? Życzę wszystkim by jedząc smakowali, doświadczali smaków, rozcierali te smaki, lizali i zastanawiali się co one przynoszą organizmowi i dawały frajdę by móc powiedzieć: Tak! Uwielbiam jeść! Często jest tak jak ktoś się wstydzi jedzenia, to czuje, że coś zajada, kontroluje. Dlatego nie lubię liczenia kalorii. Ideał to rozsmakowanie się w smakach i odżywienie siebie.

12. Końcowe pytanie: Dla mnie jedzenie to…?

Przyjemność, ale też wrażenie, myślę, że spójne też z Tobą, żeby dawało dobre odżywienie, żebym mogła robić to co lubię, bym mogła z werwą biegać po lesie z psem, żebym miała w pracy energię i na spacer. By mieć naturalną przyjemność funkcjonowania, a nie zmęczenia.

– Tego ci życzę i dziękuję Ci bardzo za rozmowę 🙂

Dziękuję 🙂

Obserwuj na Katarzyna Hryniewicz:

Nazywam się Katarzyna Hryniewicz. Na co dzień, wspieram kobiety na drodze ku harmonii ciała i ducha tak by czuły się lekko i zdrowo. Oferuję roślinne przepisy, holistyczne artykuły, konsultacje, medytacje i warsztaty dedykowane kobietom. Zadbaj o Siebie dzisiaj.