Inspiracja Psychetee

with 2 komentarze

W związku z tym, że mój blog się rozrasta o tematy z zakresu psychologii i zdrowia mentalnego jak na przykład depresja, zaprosiłam do rozmowy Magdalenę Widłak-Langer, która pracuje w Psychetee – Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym. Zobacz co wydarzyło się podczas spotkania.

Magdalenę Widłak-Langer, która jest nie tylko psychologiem, ale także nauczycielką jogi (w tym jogi dla dzieci), która wspiera innych poprzez psychologiczne sesje on-line oraz pracę z ciałem na głębokim poziomie. Poznałyśmy się przez jedną ze stron, która wspiera autorów i założycieli stron internetowych na ścieżce rozwoju 🙂 Magda zadała mi dwa inspirujące pytania o to czym dokładnie zajmuję się jeśli chodzi o odżywianie i jaka jest moja misja. Wysłuchała z uważnością i spokojem.

Poczułam bliską nić porozumienia i motywację do działania. I tak to się zaczęło. Dzisiaj zapraszam Ciebie do lektury na tematy zdrowotne, zajrzyj w głąb swojej duszy, ciała i umysłu. Pozwól sobie na odsłonięcie i autentyczność. Zapraszam do lektury rozmowy z Magdaleną Widłak-Langer, moim kolejnym gościem na blogu, nauczycielką jogi w Domu Kultury Jogi, psychologiem w Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym – Psyche Tee, Fundacji Na Niebiesko oraz Fundacji Strefa Integracji, współautorem książki „Lekcja Akceptacji”, autorką dziesiątek tekstów w magazynach branżowych (psychologicznych, jogowych) oraz na blogu Psyche Tee. Inspiracja Psychetee to zapis intymnej i odżywczej rozmowy między dwoma kobietami działającymi na rzecz poprawy zdrowia poprzez dbanie ciała i mózgu.

1. Jak wybrałaś swój obecny zawód i pasję?

Wybór zawodu ma korzenie w podstawówce, a największy wpływ na to miała moja mama, która jest pedagogiem. Dzięki niej miałam styczność z pedagogami oraz psychologami, to środowisko było dla mnie bardzo naturalne. W siódmej klasie szkoły podstawowej podjęłam decyzję, że ten zawód jest dla mnie, to jest to, co pragnę robić w przyszłości. Moja mama nie była zachwycona moją decyzją, wiedziała z czym wiążę się wykonywanie zawodów pomocowych. Chciała dla mnie spokojnego zawodu, o mniejszej odpowiedzialności, dającego szansę na większą stabilność finansową. Byłyśmy nawet w poradni psychologiczno-pedagogicznej, by sprawdzić moje kompetencje zawodowe. Moja mama miała nadzieję, że dzięki temu sama się przekonam, że lepiej wybrać inny zawód. Jednak w poradni dowiedziałam się, że zawody techniczne nie są dla mnie – mam potrzebę bycia z ludźmi, pomagania. To element mojej osobowości, konstrukcji psychicznej. To tylko utwierdziło mnie w słuszności mojego wyboru i zdenerwowało moją mamę, bo była przekonana, że ta wizyta wpłynie na zmianę mojej decyzji 😉

Okres studiów był czasem, kiedy spotykałam się z dydaktykami, którzy byli także praktykami. To była kolejna sytuacja, która utwierdziła mnie w decyzji, że wybór tego konkretnego zawodu, był dobry.

Z powodu zawirowań na moim roku, do wyboru były tylko dwie specjalności – kliniczna i psychologia biznesu. Ja wybrałam tę druga, bo zależało mi na pracy z klientem jeszcze wtedy, kiedy można działać profilaktycznie, psychoedukacyjnie. Jednym z ciekawszych modułów na tym kierunku, jaki sobie wybrałam, był dwuletni moduł z seksuologii. Nawet rozważałam dalszą naukę w tym kierunku, po obronieniu dyplomu magisterskiego. Dla niektórych to może być zaskakujące, że na specjalności z biznesu, jest moduł z seksuologii, jednak warto wiedzieć, że obecnie studia w dużym stopniu pozwalają na tworzenie programu edukacji, według własnych potrzeb i wizji.  

Jednak co ważne, moja edukacja nie zakończyła się na studiach – wciąż się szkolę, doskonalę swój warsztat, poznaje nowe narzędzia do wspierania klientów, którzy ze mną współpracują. 

Po jednym z egzaminów miałam szansą być na wykładzie amerykańskiego profesora – Martina Seligmana. To było wielkie odkrycie, bo podczas tego wykładu dowiedziałam się, że istnieje psychologia pozytywna, której wspomniany profesor jest współtwórcą. To jest nurt w jakim obecnie pracuję łącząc go mocno z uważnością (z ang. mindfulness) oraz terapią akceptacji i zaangażowania (z ang. acceptance and commitment therapy – ACT). 

Wybór tej specjalności pozwala mi na bardzo szerokie działania – zarówno w obszarze indywidualnej pracy w Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym czy gabinetach stacjonarnych, jakie prowadziłam jakiś czas temu, jak również w obszarze warsztatów i wykładów (w dziedzinie biznesu i nie tylko).

Studia pozwoliły mi także na dość nietypowe doświadczenia zawodowe, jak chociażby prawda dla Wojska Polskiego czy agencji marketingowej zajmującej się badaniami dla znanych marek. 

Przez pewien czas łączyłam pracę etatową z pracą we własnym gabinecie. Dzięki temu mogłam zweryfikować co chcę robić zawodowo i na jakich warunkach. W przypadku zatrudnienia na etat, psycholog często nie ma odpowiednich warunków do pracy (jak chociażby tak podstawowa rzecz, jak gabinet w którym można rozwiać z klientem w atmosferze poczucie bezpieczeństwa i poufności). Mam też doświadczenia z wielokrotnymi próbami łamania tajemnicy zawodowej, jaka mnie obowiązuje wobec klienta, co wykracza poza sposób pracy, jaki dla siebie przyjęłam. 

Praca w zawodzie w tak różnorodnym środowisku, pozwoliła mi na poznanie tego zawodu z bardzo różnych stron, a jednocześnie (ponieważ wykonywałam różne działania zawodowe w tym samym czasie), chroniło mnie to przed wypaleniem zawodowym. Tak jest do dzisiaj, bo wciąż łącze prace psychologa (w pracy indywidualnej, jako autora warsztatów Czu autora tekstów z dziedziny psychologii) i nauczyciela jogi. Może się wydawać, że te dwa zawody są sobie obce, jednak w moim holistycznym podejściu do klienta, są one bardzo spójne. Przecież ciało i psyche, to zespół naczyń połączonych.

2. Czym dla Ciebie jest kontakt z drugim człowiekiem?

Odpowiadając bardzo krótko dawaniem i braniem. Pamiętam, jak kiedyś w CV wpisałam, że jednym z wielu moich hobby, jest poznawanie ludzi. Drwiono wtedy ze mnie, a ja miałam na myśli to, że poznawanie nowych ludzi to ogromna szansa na rozwój, pozyskiwanie wiedzy, dawanie ludziom cząstki siebie. Dajemy innym wiele, jak swój czas, wiedzę, energię, emocje. To samo możemy dostać, a nawet więcej – dostajemy jeszcze możliwość na to, by zobaczyć jak wygląda świat z perspektywy innej osoby i to jest bardzo cenne. Takie doświadczanie często pokazuje nam, jak często mamy określone oczekiwania, które dla innych niekoniecznie są oczywiste.

Warto nauczyć się nie oczekiwać – cieszyć się obecnością, tym co aktualne. Wciąż uczę się tego by nie oczekiwać, to proces w którym jestem od lat. Rozpoczął jeszcze kiedy byłam nastolatką i przechodziłam własną terapię. Tamten czas pozwolił mi rozumieć, że moje oczekiwanie, że „ktoś powinien coś zrobić”, to jedynie moje oczekiwanie. Co wcale nie oznacza, że ten ktoś rzeczywiście to zrobi. Przecież ten ktoś, może nie chcieć tego zrobić. I to jest ok.

W oczekiwania i powinności mocno wciągają nas normy kulturowe, stereotypy i nasze własne przekonania. Często bardzo nas gubią, źle wpływają na relacje. Kiedy jednak nauczymy się nie oczekiwać i nie działać zgodnie z tym czego się od nas oczekuje społecznie, a zaczniemy działać w zgodzie ze swoimi potrzebami i wartościami, może to być dla nas bardzo uwalniające 🙂 

3. Czego uczy Ciebie joga?

Joga nieustannie uczy mnie pokory i akceptacji: za każdym razem gdy prowadzę zajęcia i staję na macie. Pokory wobec innych ludzi, swojego ciała, emocji. Każdy staje na macie z pewną dozą zaufania, z czymś w ciele. To wymaga pokory by podejść do każdego indywidualnie prowadząc grupowe zajęcia. Nie robiąc tego według ustalonego  planu, a zgodnie z tym czego potrzebuje grupa. Ludzie przychodzą na praktykę jogi z różną energią.

To ważne by zrozumieć, że joga, to nie elastyczność ciała i wykonywanie skomplikowanych pozycji. Joga to praca ze sobą, poznawanie siebie – swoich ograniczeń, możliwości, uczenie się akceptacji i odpuszczania. Dlatego konieczne jest zadbanie o oddech, który jest bazą. W jodze odrzucamy konkurencję, ściganie się z innymi czy sobą i perfekcję. Ciało jest narzędziem do pracy ze sobą, nie wrogiem.

4. Jaka jest Twoja misja życiowa?

W tej chwili, jest to życie w zgodzie ze sobą czyli życie z ogromną uważnością i wrażliwością na moje wartości i potrzeby. Wiem, jak ogromne znaczenie ma to w życiu każdego z nas, dlatego drugą częścią mojej osobistej misji, jest przekazywanie tego moim klientom, czytelnikom.

5. Czego potrzebujesz na co dzień by zadbać o siebie?

Ogromne znaczenie w dbałości o siebie, ma dla mnie szeroko rozumiany kontakt z naturą – to może być zabawa z moim kotem, siedzenie i gapienie się przez okno kawiarni na las, spacer po lesie czy parku. Badania psychologów potwierdzają, że tzw. kąpiele leśne mają ogromny wpływ na to, jak się czujemy i mocno przekłada się to na profilaktykę zdrowia psychicznego. Kolejną potrzebą jest medytacja, która ma różne wymiary – medytacja prowadzona, w ciszy i skupieniu na oddechu, czasami medytacją jest dla mnie joga.  Potrzebuję też czasu na refleksje, by pozwolić sobie na to by w spokoju, nad kubkiem naparu imbirowego pomyśleć. Często te refleksja przeradzają się w praktykę wdzięczności. To dla mnie ważny by dawać sobie pozwolenie na to, by się skupić tylko na sobie, na refleksji, na byciu ze sobą. To pozwala mi się wyciszyć i nie kreować spirali myśli. – Czyli bycie przy sobie i dawanie sobie tego co potrzebuję. Tak. Jeśli wiem czego potrzebuję: to nie zgodzę się na to, co stoi w mojej opozycji.

6. Jakie są Twoje codzienne rytuały, afirmacje lub mantry?

Najważniejsze to te dotyczące poranka i wieczora. Zatem nie sięgam po telefon od razu po obudzeniu, czy tuż przed zaśnięciem. Pierwsze czynności rano, to higiena i dbanie o śniadanie, które przygotowuje mój mąż. Dbam o to, by nie pędzić do świata, mieć chwilę dla siebie, na rozmowę z mężem. Wieczorami dbam o detoks od elektroniki i powolną rozmowę, skupienie nad tym jak minął mi dzień, podzielenie się wrażeniami z mężem, czy wykonaniem praktyki wdzięczności. 

7. Jak wyglada Twój typowy dzień pracy?

U mnie typowy dzień pracy nie istnieje. Każdy dzień wygląda inaczej. Czasami zaczynam dzień od sesji online, a czasami od pisania artykułu. Zależy jaki mam plan na konkretny dzień oraz czy obligują mnie jakieś terminy, przykładowo oddania artykułu do wydawnictwa, przygotowania warsztatu czy wywiadu. 

Dzisiaj czuję się z tą różnorodnością fantastycznie, choć w przeszłości myślałam, że nie mogłabym tak pracować. Okazuje się jednak, że jest to dla mnie bardzo dobre rozwiązanie. – Czuję to, możemy być wtedy bardziej kreatywni, wolni.

8. Co lub kto daje Tobie spokój i wzmacnia wewnętrzną harmonię?

Głównie to, o czym mówiłam już wcześniej – dbanie o praktykę jogi, medytację, praktykę wdzięczności, odżywcze jedzenie, ludzi którymi się otaczam. Rozważnie zapraszam ludzi do swojego życia. Dbam o jakość relacji i w zasadzie już jako dziecko tak miałam. Ludzie pojawiają się w moim życiu w bardzo różny sposób, przykładowo ostatnio nawiązałam kontakt z fotografką z Instagram i jest to bardzo krótka, choć szalenie wartościowa znajomość.

9. Jak lubisz odpoczywać?

Praktyka jogi i medytacja pozwala mi na odpoczynek, choć czasami odczuwam to dopiero „po” praktyce. Odczuwam wtedy psychiczny spokój, regenerację, rozluźnienie lub większą życzliwość wobec siebie. Joga pozwala mi psychicznie i fizycznie odpoczywać. Lubię też łazęgowanie po mieście, poznawanie nowych miejsc, obserwowanie natury. Czytanie i spacery to także czynności powalające na odpoczynek. Wybranie się do teatru czasami również jest sposobem na odpoczynek. Sztuka skłania mnie do refleksji. Lubię także zobaczyć dobry film, choć to jedna z gorszych form odpoczynku, patrząc na tę czynność z perspektywy psychologicznej. 

10. Czego dowiadujesz się o sobie w pracy psychologa?

Bardzo często prostych rzeczy, jak chociażby to, że proste rozwiązania i działania, które stosuję w pracy, warto odnosić do siebie częściej.

11. Czym dla Ciebie jest odżywianie?

Z jednej strony potrzebą organizmu, a z drugiej strony najlepszą drogą do tego, by odżywić organizm w taki sposób, by mieć energię, siłę, dobrą perspektywę dnia. Jeżeli pytasz o najbardziej odżywcze posiłki, to nie mam takiego. Dla mnie to grupa produktów: warzywa i owoce. Kiedy jem świeże warzywa i owoce, produkty, które nie są przetworzone, nie są smażone, mam wrażenie że moje ciało i umysł czują się znacznie lepiej. Zauważyłam też, że moje preferencje się zmieniły. Jako dziecko lubiłam słodkie przekąski, dzisiaj raczej słone. Nie odczuwam potrzeby jedzenia słodyczy często. Choć nie powiem, że zawsze jem zdrowo – czasami pozwalam sobie na frytki czy vege burgera 🙂 – Ja też bardzo lubię frytki belgijskie, śmiech 🙂

12. Kto lub co jest dla Ciebie inspiracją?

Najbardziej inspirują mnie ludzie. Zarówno bliscy, jak rodzina i przyjaciele czy autorytety i klienci.
Bardzo inspirujący jest dla mnie mój mąż i moja mama. Ze sfery zawodowej w dziedzinie psychologii, to osoby z polskiego podwórka jak Sabina Sadecka, Agnieszka Pawłowska u której kończyłam ośmiotygodniowy kurs uważności (z ang. Mindfulness Based Stress Reduction – MBSR), czy specjaliści z Uczę się ACT. Osoby z zagranicznego podwórka to chociażby Martin Seligman, Kelly Willson, Steven C. Hayes czy Meik Wiking. Ze sfery jogi to Julia Durkiewicz, Małgosia Wolska, Beata Ziemowska, Tim Feldmann, Kino McGregor, Jonas Rådahl, Rathesch Acharya czy Dylan Werner.  Choć tak naprawdę tych osób jest znacznie, znacznie więcej 🙂

Inspirująca jest dla mnie również filozofia jogi i buddyjska. Czasami mam wrażenie, że gdzie się nie obrócę znajduję inspirację. Natura też bywa dla mnie bardzo inspirująca.

Inspirujące są dla mnie również dzieci. Pracowałam z nimi przez kilkanaście lat i wiem, że dziecko może być dla nas – dorosłych, fantastycznym nauczycielem, jeżeli tylko mu na to pozwolimy 🙂 

 

13. Jak dbasz o światło w sobie?

Najbardziej pomaga mi w tym budowanie świadomości na temat tego jakie są moje wartości i stojące za nimi potrzeby. To pozwala nie zagubić się w szaleństwie codzienności. Jeżeli jestem w stanie działać zgodnie z moimi wartościami, to znaczy, że stawiam granice, nie godzę się na coś, co byłoby wbrew mnie lub nie dla mnie. Ważnym czynnikiem jest także konfrontowanie się z własnymi demonami: lękami i niezdrowymi przekonaniami.

 

14. Nad czym teraz pracujesz?

Obecnie pracuję nad trzecim cyklem autorskich warsztatów dla rodziców i nauczycieli, które prowadzę w Domu Kultury „Orle Gniazdo” w Poznaniu. Biorę udział w projekcie „Zespół Dwoma – pierwszy krok”, który stworzyła Fundacja Strefa Integracji. Obejmuję w nim opieką psychologiczną (sesje on-line) rodziców dzieci z Zespołem. Nieustannie pracują także nad blogiem, mediami społecznościowymi oraz newsletterem, dostarczając moim czytelnikom wartościowych treści.
Jednak to nie wszystko – nagrywam medytacje, które będą dostępne do kupienia w moim sklepie on-line oraz tworzę kursy on-line. Kursy, ujrzą światło dzienne w 2020 roku. 

 

15. Co chcesz przekazać naszym czytelnikom?

Jeżeli miałabym przekazać jakąś myśl przewodnią, to byłoby to życie w zgodzie ze sobą czyli ze znajomością i ciągłym aktualizowaniem swoich wartości i potrzeb, bo one z biegiem czasu ulegają zmianie. Za tym idzie także dbanie o to jakich ludzi zapraszamy do swojego życia. Każdy człowiek może nas zasilać albo osłabiać, okradać z energii. Dlatego warto tych wyborów dokonywać świadomie. Pozwala to na wzmacnianie poczucia sprawczości. 

Dziękuję za spotkanie, ważne jest dla mnie, że przebiegało ono w atmosferze spokoju, życzliwości i bez presji. Cieszę się, że mogłam Ci przybliżyć swoja historię oraz moja prace i to, co dla mnie ważne. – Ja też. Dziękuję bardzo za rozmowę 🙂

Jeśli ten wywiad jest dla Ciebie inspirujący, udostępnij proszę by inni mogli żyć w zdrowiu. Dobrego dnia!

Magdalenę Widłak-Langer znajdziesz tutaj:

1. strona Psychetee – Psychetee

2. Facebook – Wirtualny gabinet psychologiczny

3. Instagram – Psychetee
4. Zapis na newsletter – Newsletter

Linki do tematów jakie poruszamy:

  1. Przekonania – Jak zbudować silny charakter

2. Kąpiele leśne – Stres i nerwy: jak sobie z nimi radzić – shinrin youku

3. Oczekiwania – Psycholog o oczekiwaniach – Psychetee

4. Dieta – Przetworzone jedzenie a jakość życia

5. Joga a depresja – Wpływ jogi na depresję

6. Medytacja – Czym jest medytacja

Inspiracja Niebieski Migdał

with Brak komentarzy

 

Wywiad z Magdaleną Pienkoś, autorką i założycielką blogu Niebieski Migdał kobietą pełną życia, zapaloną wielbicielką biegania rano z psem, swojej Vespy, natury i mistrzynią najlepszej pasty kanapkowej z papryki jaką jadłam! Zapraszam Ciebie do lektury z jedną z najciekawszych kobiet o wielu talentach, która swoją firmę prowadzi u podnóży Karkonoszy w pięknej Jeleniej Górze 🙂

Na tę rozmowę wybrałam się po kilku wymianach mejlowych do Magdy w pewną słoneczną Sobotę. Pod koniec wakacji zobaczyłam książkę Magdy w sklepie, zaintrygowała mnie i musiałam do Magdy napisać. Zaciekawiła mnie nazwa i postanowiłam spotkać się i zaproponować wywiad. Ku mojej radości, Magda zgodziła się natychmiast, nadmieniając tylko, że mieszka w Jeleniej Górze 🙂 odpowiedziałam, że tam jeszcze nie byłam i chętnie przyjadę. I tak to się zaczęło.

To były wspaniałe, pełne zmysłów 2,5 godziny, bo tyle miałam na spotkanie. Pojechałam i tego samego dnia wróciłam. Czuję, że to jest początek niezapomnianej podróży i mamy ze sobą wiele wspólnego. Spełniłam moje marzenie i czuję się bardzo odżywiona po tej rozmowie! Ogromna inspiracja dla mnie! Jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mogę się uczyć i rozwijać. Zatem usiądź wygodnie, rozkoszuj się i smakuj wywiad; zaczynamy 🙂

 

Cześć Magda, jak się masz?

Dzisiaj fantastycznie. Jest pięknie za oknem i jestem w miejscu w którym jestem szczęśliwa 🙂

– Cieszę się! Spotykamy się dzisiaj tutaj u Ciebie w Jeleniej Górze. Jest cudownie, piękna pogoda.

1. Powiedz mi czym się zajmujesz?

Czy pytasz o tą część związaną z szerokopojętą kuchnią roślinną i w ogóle roślinami?

– O wszystko 🙂

Mieszkam w Jeleniej Górze, całe życie specjalizowałam się w zarządzaniu projektami, a od 2 lat mam ze swoją wspólniczką firmę. Budujemy strony internetowe. Zajmujemy się marketingiem internetowym, kampaniami i jeszcze szkolę z zarządzania projektami 🙂 To jest moje doświadczenie zawodowe w skrócie i czym się się zajmuję 🙂

– Sporo tego 🙂 Powiedz mi kiedy znajdujesz czas na spokój, oddech, na odpoczynek?

Czasami znajduję, czasami nie. Identyfikuję czas kiedy nie znajduję. Rzeczywiście czuję czasami zmęczenie, ale pewnie też dlatego że to lubię robić, lubię jak robię dużo, lubię płodozmian. Natomiast moim sposobem na zmęczenie jest czasami zagłębienie się w sobie. Jestem raczej samotnikiem, mimo że bardzo lubię ludzi to odpoczywam też dobrze będąc sama.

– Co wtedy robisz?

Czytam. Lubię jak mam energię do tego by pójść codziennie pobiegać z psem, to też mnie oczyszcza. Lubię pójść gdzieś w góry, lubię zimę. Lubię zjeżdżać po śniegu. To też jest fajne 🙂 Ale chyba najbardziej odpoczywam kiedy jestem sama.

– Po śniegu zjeżdżasz na sankach? Śmiech.

Też by się zdarzało, ale głównie na nartach 🙂 W Jeleniej Górze musiałabym zjeżdżać na saniach rogatych, bo to jest tradycja takich sań.

– Cudownie!

Jest taka impreza nawet 🙂

– To jest ogromnie ciekawe co mówisz, a ja Ciebie znalazłam po blogu. Po książce w sumie.

2. Opowiedz o tym jaka to jest część Twojego życia?

Są okresy kiedy jest bardzo ważna i są okresy kiedy nie. To wynika z tego co powiedziałam wcześniej, że lubię płodozmian. Czasami daję więcej energii więcej w tym miejscu, a czasami w tym. Parę lat temu jak postanowiłam nie jeść mięsa, w zasadzie jestem w sytuacji, że prawie w ogóle go nie jem, od lat go nie kupuję. Kiedyś byłam u kogoś, zjem bo muszę. Ale myślałam, przecież ja nie lubię mięsa, nie chcę go jeść, to jest niedobre. Ale nie miałam jeszcze takiej świadomości czy to jest etyczne czy to jest środowiskowe czy to jest tylko dlatego, że chcę lepiej wyglądać. Tego jeszcze w ogóle nie identyfikowałam w sobie. I powiedziałam ok, skoro nie lubię mięsa to ja od dzisiaj po prostu nie chcę, nie jem. Nawet byłam na diecie surowej, wtedy bardzo dużo eksperymentowałam.

– Jak się wtedy czułaś?

Fajnie, dawało mi to dużo energii, myślę, że tak z 5-6 miesięcy byłam na tej diecie. Ale nagle zaczęłam czuć że zaczyna brakować mi takich rzeczy jak strączki, gotowana fasola, hummus. Przygotowanie posiłków na suszarkach i pilnowanie temperatury to daje energię, bo to nie jest dieta która odbiera energię, ale mimo wszystko czułam, że może dawać niedożywienie. Czułam, że zaczyna mi brakować, trzeba bardzo się pilnować i umieć jeść by na diecie surowej funkcjonować zdrowo. I poczułam ten moment, że powinnam wrócić do czegoś co jest dla mnie dużo zdrowsze.

– Twoje ciało potrzebuje po prostu ciepła.

Tak to jest rzeczywiście minus diety surowej roślinnej, natomiast chyba też po pewnym czasie energii. Myślę, że może być problem z bilansowaniem jej dobrze. A blog! W zasadzie pierwszy blog nazywał się Blue Almonds był takim blogiem po to by po prostu zbierać tam przepisy i tak naprawdę na początku było bardzo różnych koktajli, jak byłam na tej diecie…

– Dlaczego go założyłaś?

Wiesz co, ja pamiętam, że chciałam zbierać przepisy gdzieś 🙂 To się pojawiło znienacka. Ja lubię wyzwania, jeśli ktoś podrzuci jakiś pomysł, który jest w zgodzie ze mną to zaczynam to robić, to nie było rzeczą trudną.

– Sama zbudowałaś blog?

Tak, później po 2-3 latach poczułam, że to nie jest już wystarczające. Zbierałam moje nowe umiejętności. Jeszcze parę lat temu nie umiałam robić stron internetowych. Ten nowy blog Niebieski migdał już był takim moim dzieckiem.

– Ciekawe odniesienie, zostałaś przy nazwie, ale jest to równoległe myślenie.

Tak! To zawsze było związane z niebieskimi migdałami, czyli to są trochę takie marzenia. Nie czułam innej nazwy. Zawsze to było takie błąkanie, jak marzyć o niebieskich migdałach i tak zostało. Ale rzeczywiście poczułam, że Blue Almonds jest takie, hej no nie ja bym chciała po prostu Niebieski migdał 🙂 Chciałam Niebieskie migdały ale domena była zajęta! Śmiech 🙂 I później pomyślałam, że może to ja jestem tym jednym niebieskim migdałem więc zostało. Książki pojawiły się też znikąd czyli w tym wypadku dostałam propozycję z wydawnictwa przygotowania przepisów do pierwszej książki Kuchnia wegańska. To był dziwny przypadek, bo byłam początkującą blogerką i otworzyłam mejl i tam było napisane: „Pani Magdaleno znam Pani bloga. Czy zechciałaby Pani napisać książki i zrobić zdjęcia?” Przede wszystkim rozwinęłam się też trochę fotograficznie. Zdjęcia robię sama. Więc to była ta pierwsza książka: Kuchnia Wegańska.

– I te zdjęcia się spodobały?

Tak, ona rzeczywiście miała powodzenie. Więc ta książka była jeszcze dosyć świeża jak pojawiła się propozycja z kiszonkami, wydawało mi się, że to będzie trudny temat. Ja bardzo lubię kiszonki: kapusta, ogórki, może buraki kiszone. Jak usłyszałam, że miałabym napisać sto przepisów o kiszonkach to wydawało mi się: to jest chyba niemożliwe 🙂 Natomiast na świecie jest masa blogów, które czytałam i wiedziałam, że można naprawdę dużo rzeczy kisić. Więc te moje eksperymenty z kiszeniem były naprawdę szerokie. Był taki moment, że wchodziłam do warzywniaka i zastanawiałam się czego jeszcze nie ukisiłam. Śmiech 🙂 Moim ukochanym przepisem jest kiszona żurawina, przeszukałam internet i jeszcze 2 lata temu nikt nie ukisił żurawiny. Jest cudowna, ukiszona w solance z cynamonem i jałowcem, absolutnie mój top!

– Spotykasz się ze zdziwieniem?

Tak! Ona ma taki piękny kolor, żurawina nawet po roku jest nadal przepyszna, można ją dorzucić do śliwek, jeść samą.

– Ona jest antybakteryjna i ma moc.

Tak! Myślę, że dlatego tak długo dobrze się trzyma. Ona się w ogóle nie przekisi w porównaniu do miękkich warzyw. Jak doszłam do 100, okazało się że mam pomysły na 120 przepisów 🙂 Myślę, że mogłabym ukisić szpinak, szczaw. Niektóre przepisy były odkrywcze i przepyszne. Kiszony szpinak, fenkuł.

– To rozwijasz naszą kuchnię, kiszonki są znane od pokoleń.

Tak, my jednak jesteśmy przyzwyczajeni do kapusty i ogórka. Ale ja miałam strasznie miłe doświadczenie. Napisał do mnie Dr Rafi Fisher, guru kiszenia. Kupił w Warszawie moją książkę i napisał do mnie: ‘zabrałem Twoją książkę do Izraela.’ Myślę sobie Wow! Fajnie, że są takie osoby, które docenią i dzielą się tym. Że widać zaangażowanie i energię.

– To ważne co mówisz. To do nas wraca.

Tak!

– Włożyłaś całe serce w to wydanie i często masz obawy, a nikt tego nie będzie czytał! Ale ludzie czytają, są ciekawi. Ci co mają czytać i tak będą to robić. Super motywacja dla początkujących.

Tak! Ja jestem na etapie takiego niedowiarka. Jak wspomniałaś, Ty jesteś z Warszawy, ja mieszkam w Jeleniej Górze, więc nie jestem tak aktywną. Nigdy nie poczułam blichtru związanego z byciem ‘pisarką kulinarną’. Więc nadal taki ciepły mejl robi na mnie ogromne wrażenie i daje mi zawsze straszną frajdę, to sprawia mi dużą przyjemność 🙂

– Widzę tutaj dwie ścieżki: firmę i marketing i pisanie książek, blog.

3. Gdzie się bardziej odnajdujesz?

O nie mogłabym być osobą , która pisze tylko blog. Ja lubię zmiany. Jeśli się bardzo wysyciłam przygotowaniem przepisów, to potem nie mogę się do tego zabrać przez kilka miesięcy. W moim wykuszu mam zorganizowane mikro studio fotograficzne, gdzie mam w skrzynkach różne akcesoria, ostatnie poprawki do książki zrobiłam jeszcze w styczniu, materiał został zaakceptowany po poprawkach. Fotografia dawała mi odpoczynek. Jeśli przez dwie godziny robisz zdjęcie i się zastanawiasz czy sznurek pasuje, nożyczki czy kokardka; to jest dosyć mistyczne, medytacyjne 🙂 Zamiast zastanawiać się nad różnymi trudnymi sprawami w Twoim życiu, a ja przez pół godziny zastanawiam się czy tu pasuje ta łyżeczka czy ta. To jest super przewietrzenie głowy.

– Fotografia skupia nas w tym momencie.

4. Mówiąc o medytacji: Czy masz codzienne swoje rytuały?

Lubię pójść rano do lasu pobiegać. Mam blisko, przebiegam z domu z jestem na łące. Mam psa, który to uwielbia. Kocham poranne bieganie: 6:30, 7:30; to może być mgła, śnieg. I kawa, jest moją ceremonią. Czasami czarna, teraz wybieram kawę z mlekiem sojowym. I zawsze mojej drugiej połowie kawę do łóżka niosę. Zdarza się odwrotnie w weekendy.

– Rozpieszczany jest Twój mężczyzna 🙂

Tak, bo my jesteśmy innym typem, śmiech.

– Dobrze, że o tym mówisz.

Ja to lubię, sprawia mi to przyjemność, wstaję wcześniej; pies budzi mnie zalewem czułości by dać mu szybciej jeść 🙂 On jest straszny głodomór. Wstaję, daję psu jeść, robię kawę. Mój Rafał pije zimną kawę i niezmiennie twierdzi, że jest pyszna wtedy, ja wtedy lubię wrócić do miękkiej kanapy i posiedzieć, poczytać. Poranek jest moim rytuałem.

– A kto Tobie robi śniadanie?

O nie, tutaj ja sobie sama robię. Uwielbiam owsiankę, mogę jeść latami. Zawsze z kurkumą, cynamonem i imbirem, do tego maliny i jabłka.

– Pycha! Ja jeszcze lubię z jabłkiem duszonym 🙂

Tak, uwielbiam: maliny i jabłka, aby dopieścić dodaję łychę mleka kokosowego z kartonu, nie z puszki. Tak dodaję maliny, to jest taka ambrozja i mogłabym do końca życia taką owsiankę jeść 🙂

– Rozmarzyłam się.

5. Czy masz swój ulubiony posiłek w ciągu dnia i przykład? Ulubiony obiad?

Mam najlepszą kanapkę: to jest razowiec na zakwasie i uważam że to jest kanapka nad kanapkami. I tu awokado, przyjeżdża z daleka a chciałabym żeby rosło blisko! Kocham dojrzałe awokado i pomidor malinowy i trochę posolone. I żytni chleb! Wszystkie te rzeczy lubię i czasem zastępuję śniadanie. Jeśli chodzi o danie obiadowe, to uwielbiam zupy i wbrew temu że przygotowałam 3 książki, to nie przepadam za gotowaniem. Lubię specjalnie dla kogoś coś przygotować. 

– To tu leży tajemnica…

Tak, jeśli miałabym gotować codziennie, czułabym się zmęczona. Jestem typem projektowym a nie procesowym. Nie lubię monotonii i nie lubię spędzać dużo czasu w kuchni, natomiast uwielbiam zupy.

– To byśmy znalazły porozumienie 🙂 Ja od dziecka jarzynowa, a Ty?

Ojej, miałam taką jarzynową, moja babcia robiła taki krem, z marchewką i ziemniakami. To była moja ulubiona zupa.

– Moja babcia robiła jeszcze, to nie była jarzynowa ale robiła zacierki!

Moja też robiła, więc zupy! Ostatnio uwielbiam dynię na parze. Bywam nonszalancka jeśli chodzi o jedzenie. Dlatego przygotowując się do Vegemanii – książki autorki Niebieskiego Migdała, zrobiłam tabelki jak komponować posiłki, w jakich krokach czyli wybierz źródło białka, tłuszcze i produkty. Są takie, które są wegańskie ale nie są dla nas odżywcze np. biała mąka. Skorzystałam z pomocy dietetyka i dowiedziałam się wiele o makroskładnikach. Robię sobie sama pudełka do pracy, zajmuje mi to 5 minut. Wiem, że powinno się tam znaleźć 50 % węglowodanów i kasza, 90 gr białka. Nie lubię ważyć i nie liczę kalorii. Czuję, że to jest fajne. Gdy jestem starsza, to czuję że powinnam dostarczać składników odżywczych. Badania mówią o tym, że do 30 -ki jak jemy śmieciowo, to organizm to rekompensuje.

6. Jak o siebie dbasz?

Lubię czytać. Lubię krem do twarzy, który natłuszcza i nawilża. Choć zawsze o tym zapominam. Lubię jogę, chodzę z przerwami. Jest dla mnie ważna. Śmieję się, że joga to jest inwestycja w starość. Dla mnie joga to świadomość ciała.

– Tak, możesz poczuć siebie.

Tak jesteś świadomy gdzie masz nerki, jak stoisz, gdzie masz miednicę i dla mnie jest to niesamowite! Uważam, że każdy powinien praktykować jogę łącznie ze mną 🙂

– To jest piękne, ja też chodzę, oddech w jodze i nie tylko jest lekarstwem.

Tak joga pod okiem dobrego nauczyciela.

7. Wyobraź sobie swój wymarzony dzień, jakbyś go spędziła?

Nie zmieniłabym poranków 🙂 Mam dorosłego syna, chciałabym by tego dnia był i porozmawiać z nim. Chyba ten dzień nie byłby bardzo różny od obecnego. Gdyby miałabym tak wyidealizować to zaczęłabym od masażu.

– A jaki masaż?

Każdy! Mam napięcia w ciele, więc rozwałkować to. Spędziłabym dzień z ludźmi i pośmiać się, poopowiadać. Plus lampka wina i fajne jedzenie. Wypad w góry i psy.

– Konkretne góry?

Mogą być moje góry, zimą jeździmy na ski toury, jazda na nartach. Moje marzenie nie są materialne. Jedynym marzeniem materialnym była moja Vespa, o której Tobie wspominałam i już ją mam 🙂 Czy ja na coś odkładam? Ciężko powiedzieć mi co bym chciała mieć.

– To można sprowadzić do tego co dla Ciebie jest ważne?

Właśnie, tu po trochę jest jedzenia, spotykania z ludźmi, ciała.

– Ja kocham świece!

O proszę, czyli ogień 🙂 Światło i ciepło.

8. Kto Ciebie wzmacnia i wspiera na co dzień?

Mam fantastyczną wspólniczkę. Symbol naszej firmy to zające ze skrzydłami – ‘Kikońce’. Nasza firma się tak nazywa. Uzupełniamy się, mamy kobiecy team jeszcze z jedną dziewczyną.

– Powiem Ci, że siedzę u Ciebie w firmie, a czuję jakbym była w domu, takie ciepło stąd bije. I jest ekspres do kawy.

Tak uwielbiamy to miejsce, są kanapy, tu często spędzamy czas, prowadzimy rozmowy i pijemy kawę. Zdarza się, że ktoś się tutaj spotyka. Ja uwielbiam to miejsce, przyjeżdżam tutaj moją Vespą, do której mam wielki wiklinowy koszyk. Dzień idealny to Vespa. Myślałam nawet by przyjechać po Ciebie Vespą na dworzec, ale pomyślałam, że nie wiem czy byś się zgodziła.

– A ja bym powiedziała Tak! Śmiech.

Teraz bym Ciebie zabrała w okolice Jeleniej Góry, to są przecudne wycieczki. Tak sobie jeździć to jest super.

– Mówisz moim językiem 🙂

9. Co byś przyszykowała dla swojego gościa?

Mój Rafał zawsze się mnie pyta: co ugotowałaś i czy to ma nazwę? Nie ma, ja nie pamiętam nazw moich eksperymentów. Najbardziej lubię postawić fasolę, bakłażana i jeszcze coś. Jeśli są ludzie to i tak wyjdzie z tego coś dobrego. Nie mam takiego dania by komuś zaimponować. Najszybsze to pewnie będzie tajskie curry z cieciorką, mlekiem kokosowym i kolendrą.

– Ojej pycha :)!

Wszyscy je kochają.

– Cudownie! Ja też 🙂

10. Co powiesz początkującym osobom zaczynającym przygodę kulinarną i blogowanie?

Eksperymentuj. Sama mam kilka książek kulinarnych. Nie wiem czy kiedyś zrobiłam cały przepis dokładnie. Uwielbiam je oglądać, one mnie inspirują. Tak też powstała moja. Wow, ktoś użył buraka do czegoś. To ja do tego mogę użyć kalarepy i szukam innego przepisu co jest świetne!Szukam pomysłu, ale nie umiem robić z przepisów. Cenię tę całą pracę ale jest mi strasznie ciężko coś zrobić krok po kroku. Eksperymentowanie daje satysfakcję. Chcę by ludzie tak podchodzili do gotowania i uwierzyli, że roślinne jedzenie jest syte, pełne, może być zbilansowane. Najlepsze dla mnie, może być też dla innych. Dbaj o to by było pełne. Dieta wegańska może być też niezdrowa.

– Tak, często ludzie pytają się, jem roślinnie, a chudnę cały czas. Pytanie czy dostarczam sobie białka, żelaza?

Są dwie szkoły, tutaj też można przytyć. Jeśli ktoś ma skłonności do kumulowania. Jest dzisiaj dużo produktów gotowych, ja tego nie lubię. Jedyna rzeczą jaką kupuję to jest tofu. Lubię je, zdarza mi się kupić gotowego burgera żeby sprawdzić.

– Czasami jest tak, że jesteś na mieście i coś Ciebie napada 🙂 np. o frytki, o lody! Masz coś takiego?

Mam, lubię smak słodki. Jem mało słodyczy. Do porannej kawy lubię zjeść kulkę z suszonych śliwek i gorzkiej czekolady. To jest idealne dopełnienie dobrego dnia. Śmieję się, że dobrze, że w Jeleniej Górze nie ma cukierni wegańskich. Często jak jak jadę w nowe miejsce, to wyszukuje jaka jest kuchnia roślinna. Lubię jak coś mnie zaskoczy.

– Lubisz jak ktoś Ciebie karmi?

Bardzo! Lubię też coś przygotować. Uwielbiam miejsca, gdzie ludzie robią fajną kuchnię roślinną.

11. Jakie jest Twoje przesłanie dla naszych czytelników? Zastanów się czym jest dla Ciebie jedzenie. Co karmisz nim? Życzę wszystkim by jedząc smakowali, doświadczali smaków, rozcierali te smaki, lizali i zastanawiali się co one przynoszą organizmowi i dawały frajdę by móc powiedzieć: Tak! Uwielbiam jeść! Często jest tak jak ktoś się wstydzi jedzenia, to czuje, że coś zajada, kontroluje. Dlatego nie lubię liczenia kalorii. Ideał to rozsmakowanie się w smakach i odżywienie siebie.

12. Końcowe pytanie: Dla mnie jedzenie to…?

Przyjemność, ale też wrażenie, myślę, że spójne też z Tobą, żeby dawało dobre odżywienie, żebym mogła robić to co lubię, bym mogła z werwą biegać po lesie z psem, żebym miała w pracy energię i na spacer. By mieć naturalną przyjemność funkcjonowania, a nie zmęczenia.

– Tego ci życzę i dziękuję Ci bardzo za rozmowę 🙂

Dziękuję 🙂

Inspiracja VegeKika

with Brak komentarzy

 

Monikę Prucnel – założycielkę i autorkę blogu Vege Kika poznałam pół roku temu na Food Blogger Fest. Razem brałyśmy udział w Warsztatach kulinarnych i miło spędziłyśmy czas. Monika zaimponowała mi swoją długoletnią pasją do wegetariańskich przepisów. Na blogu Vege Kika znajdziecie nie tylko piękne i ciekawe zdjęcia z fotografii kulinarnej, ale także przepisy dla wegan i ebook Moniki pod tytułem: “Apetyt na Wege. Kuchnia wegetariańska na każdą porę roku.” Cieszę się, że mogłyśmy się spotkać i dziękuję bardzo za inspirację do rozwoju. Zapraszam Was do lektury wywiadu. Poza rozmową, znajdziecie tutaj też dwa cudowne przepisy Vege Kiki, w sam raz na jesień.

  1. Czym się zajmujesz?

Jestem copywriterką i dietetyczką. Obecnie więcej czasu poświęcam na copywriting i pisanie artykułów o różnorodnej tematyce, a dużo mniej na dietetykę, ale pracuję nad tym, żeby te role się odwróciły. Przede wszystkim chcę wrócić do aktywnego blogowania i prowadzenia nie tylko mojego bloga wegetariańskiego Vege Kika, ale też raczkującego dopiero bloga o dietetyce Dietologia.

  1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem i zdrowym odżywianiem?

Może zacznijmy od zdrowego odżywiania – ta przygoda trwa w sumie od urodzenia! Moja mama, niedoszła specjalistka od żywienia (dostała się na studia żywieniowe na SGGW, ale w ostatniej chwili zrezygnowała, żeby poświęcić się ogrodnictwu) zawsze wpajała mi i mojej siostrze zdrowe nawyki. W dzieciństwie jadłyśmy dużo warzyw (wiele z nich uprawianych przez mamę) i owoców. Na śniadanie zawsze były płatki owsiane – co prawda wtedy mi nie smakowały, ale było to coś zdrowego! Dzięki mamie poznałam dużo różnorodnych, zdrowych produktów i się do nich przyzwyczaiłam. Moim smakiem z dzieciństwa jest, na przykład awokado albo masło orzechowe, choć w czasach mojego dzieciństwa (na przełomie lat 80. i 90.) nie było zbyt często spotykane, żeby się zajadać tymi produktami. Mięso przestałam jeść w drugiej klasie liceum i nie jem dotąd. Dzięki wegetarianizmowi moja wiedza na temat zdrowego odżywiania bardzo ewoluowała. No i dzięki moim drugim studiom – żywienie człowieka i ocena żywności na SGGW (pierwsze i drugie studia to była polonistyka na UW i stosowane nauki społeczne). Jeśli chodzi o blogowanie, to zaczęło się wiele lat temu. Bloga Vege Kika założyłam w 2010 roku. Na założenie bloga namówiła mnie moja siostra widząc jak lubię “wydziwiać” w kuchni. Na początku prowadziłam bloga bardziej intensywnie, bo miałam więcej czasu podczas studiów. Kiedy zaczęłam pracować na pełen etat, troszkę zwolniłam z publikowaniem treści na blogu, chociaż planuję to niedługo naprawić.

  1. Jak pasja przerodziła się w karierę?

Myślę, że w moim wypadku mówienie o karierze to za wielkie słowo. To nadal tylko (a może raczej AŻ) pasja. Zobaczymy, może za jakiś rok będę mogła powiedzieć, że pasja przerodziła się w karierę. 

  1. Jakie jest Twoje motto życiowe?

Jedzenie to najlepszy suplement i lekarstwo, jakie możemy sobie zafundować

  1. Jaka jest Twoja żywieniowa filozofia?

To może rozwinę moje motto. Uważam (i wiem), że jedzenie zgodnie z zasadami prawidłowego odżywiania (zawartymi chociażby w piramidzie zdrowego żywienia i aktywności fizycznej) może przyczynić się do poprawy zdrowia i do zapobiegania wielu chorobom. Uważam, że trzeba jeść różnorodnie, “pakować” do potraw jak najwięcej zieleniny. Jeść dużo kolorowych warzyw i owoców. Chronimy w ten sposób nasz organizm przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, takich jak wolne rodniki, zanieczyszczenie środowiska, wirusy, bakterie. Przykre jest to, że wiele osób o tym nie wie albo nie jest się w stanie do tego przekonać, żeby zmienić swoje życie. Nigdy nikogo nie namawiam do niejedzenia mięsa. To indywidualny wybór, chociaż oczywiście lepiej go nie jeść, albo przynajmniej ograniczyć jego spożycie. Ale zawsze bardzo namawiam wszystkich do polubienia się z warzywami i jedzenia  ich w jak największej ilości!

  1. Kto lub co Cię inspiruje?

Być może będzie to dość trywialna odpowiedź, ale w gotowaniu inspiruję się programami kulinarnymi i książkami kucharskimi. Mój ulubiony telewizyjny kucharz to Jamie Oliver – uwielbiam jego stylistykę potraw (jest w nich tyle kolorów! Tak jak lubię najbardziej!). Książek kucharskich i o zdrowym odżywianiu mam sporo i trudno mi powiedzieć, którymi inspiruję się najbardziej. Lubię bardzo książki Marty Dymek, często do nich zaglodam. À propos, blogi kulinarne też są dla mnie dużą inspiracją. Oprócz polskiej Jadłonomii, Vegan Nerd, Hello Morning czy Qumam Kasze, chętnie zaglądam na wegetariańskie i wegańskie blogi zagraniczne, np. Love & Lemons (prześliczne zdjęcia, takie jakie chciałabym robić u siebie), Minimalist Baker czy Green Kitchen Stories.

  1. Jak dbasz o siebie?

Przede wszystkim przestrzegam mojej żywieniowej filozofii. Poza tym jeżdżę na rowerze, czasem biegam i powoli wracam do jogi (bo zrobiłam sobie dość długą przerwę).

  1. Jakie są Twoje codzienne rytuały?

Hmm. Raczej nie mam żadnych rytuałów. Chociaż chciałabym jeden rytuał wdrożyć – codzienna, poranna joga! Na razie nie ma w tym żadnej systematyczności, ale mam nadzieję, że uda się wypracować 😉

  1. Jakie jest Twoje największe osiągnięcie związane z odżywianiem?

Za największe osiągnięcia uważam momenty, gdy pod moim wpływem ktoś zmienia swój sposób odżywiania na lepszy. Udało mi się przekonać do zmiany zwyczajów żywieniowych już kilka osób. I dzięki temu poprawiło się też ich zdrowie. 

  1. Co lubisz jeść na śniadanie, obiad, kolację?

Na pierwsze śniadanie wypijam kawę z mlekiem i zjadam kanapkę, np. dziś jadłam z pyszną bakłażanową i intensywnie czosnkową pastą baba ghanoush, plus oczywiście trochę surowych warzyw do pochrupania. Drugie śniadanie to u mnie zawsze owsianka z bananem, dosypuję do niej jakiś superfood (np. sproszkowany korzeń maca, pyłek kwiatowy, olejek z wiesiołka, kukruma) i owoce jagodowe (świeże lub mrożone). Obiady wyglądają bardzo różnie, ostatnio zjadam jakąś rozgrzewającą zupę (dziś była to zupa ze świeżych pomidorów, z mleczkiem kokosowym i kaszą jaglaną), ale lubię też obiady w stylu “buddha bowl” – wrzucam do miski wszystko co mi się nawinie, np. komosę ryżową, podsmażone tofu, upieczoną dynię, sos z masła orzechowego i trochę chrupiących, surowych warzyw. Na kolację lubię od czasu do czasu zjeść moje ulubione placki owsiane, dość często robię “placki jak ciasto marchewkowe”, na które przepis znajdziesz na mojej stronie: https://vege-kika.blogspot.com/2019/01/placki-jak-ciasto-marchewkowe.html 

  1. Co nosisz w torebce w ciągu dnia na przekąskę?

Nic nie noszę. Raczej nie mam potrzeby przekąszania. Jeśli wiem, że czeka mnie długa przerwa w jedzeniu, to zabieram ze sobą banana.

  1. Od czego zacząć odżywienie siebie?

Rozumiem, że chodzi o to, co zrobić, żeby zacząć się zdrowo odżywiać? Po pierwsze nie trzeba to robić stopniowo, bo jak od razu odstawimy wszystkie lubiane niezdrowe produkty, zwłaszcza gdy jest ich bardzo dużo, to szybko za nimi zatęsknimy i możemy wrócić do złych nawyków. Trzeba zacząć od oswajania się z nowymi smakami, przekonywania się do nich, szukania alternatywnych produktów dla niezdrowej żywności. Wiele osób uważa, że wielu niezdrowych produktów nie da się niczym zastąpić, że nie da się odtworzyć tego smaku. Ale ja uważam, że się da. Na przykład ksylitol czy erytrol świetnie zastępują cukier. Praktycznie w każdym przepisie na ciasto cukier można zastąpić jednym z tych składników, otrzymując naprawdę zdrowy produkt!

  1. Jaki jest najlepszy przepis jaki kiedykolwiek zrobiłaś?

Sama nie wiem… Wiele ich zrobiłam. Na pytanie “jaki jest najlepszy?” powinni odpowiedzieć czytelnicy mojego bloga. Najpopularniejszy jest przepis na pieczone kotleciki z fasoli. Osobiście mam wiele ulubionych przepisów, ale może wskażę jeden taki bardzo jesienny. Jest to chowder z kukurydzą, dynią i suszonymi pomidorami: https://vege-kika.blogspot.com/2014/09/chowder-z-kukurydza-dynia-i-suszonymi.html

  1. Bez jakich składników nie wyobrażasz sobie swoich przepisów?

Bez pomidorów, marchewki, czosnku, cebuli, natki pietruszki, soku z cytryny, bez soli i pieprzu, ciecierzycy, soczewicy i jeszcze wielu innych roślinnych produktów. Za to chociaż jadam jajka, mleko i sery, to wyobrażam sobie moje przepisy bez nich, bo w sumie rzadko ich używam w “kreatywnych” potrawach.

  1. Czy masz swoje sposoby na to by być zdrową i szczęśliwą każdego dnia?

Tak. Zdrowo się odżywiam – to po pierwsze. Staram się też być opanowana i się nie denerwować nawet w stresujących sytuacjach – nie zawsze się to udaje, ale warto próbować. No i wykonuję profilaktyczne badania, kontroluję swoje zdrowie, a jak coś mnie niepokoi to konsultuję się z lekarzem – to podstawa tego, żeby być zdrową.

  1. Czego nauczyło Cię prowadzenie blogu Vege Kika?

Stałam się dużo bardziej kreatywna w kuchni. Poznałam wiele nowych smaków – żeby urozmaicić blog, często sięgam po nowe produkty, próbuję ich i wymyślam potrawy z nimi w roli głównej. No i nauczyłam się robić lepsze zdjęcia jedzenia.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję 🙂

Inspiracja RomAnia KuliNaria

with Brak komentarzy

Bardzo się cieszę, że pierwszy wywiad z Odżywialnia Wam się podobał. Dzisiaj pragnę przedstawić na moim blogu kolejną wyjątkową osobę, która ceni sobie wartości rodzinne i zdrowotne w kuchni i w życiu. Anna Iwanicka – Nowak z RomAnia KuliNaria prowadzi młodą i prężnie rozwijającą się firmę, dla której ważne są bliskie relacje w kuchni i poza nią. RomAniaKuliNaria to pięknie przygotowane przepisy, które sprawią, że poczujesz się dobrze w swoim ciele. Mam nadzieję, że ta rozmowa będzie dla Was inspiracją.

1. Dzień dobry Aniu, spotkałyśmy się tutaj by przeprowadzić wywiad i z tego co wiem, zajmujesz się holistycznie duchem i ciałem. Czym się zajmujesz?

Dzień dobry Kasiu. Jestem właścicielką młodej, rodzinnej firmy, która zajmuje się organizacją spersonalizowanej usługi kulinarnej – private cooking dla radości rodziny, dla sukcesu biznesu i dla zdrowia. Nie bez powodu są to trzy obszary i nie bez powodu w nazwach kierujemy się słowami radość, sukces i zdrowie. Oczywiście „sukces”, każdy ma miarę własnego sukcesu. Ale wspomniane radość i zdrowie dają nam dobrostan. – Pięknie.

2. A jaka jest maksyma życiowa. Ale nie firmy, tylko Twoja?

Żyć w zgodzie ze swoimi potrzebami. A jakie to są potrzeby, jakie trzy potrzeby na przykład?

Tu podejdę do tematu z dwóch perspektyw. Pierwsza, nie jest związana z metodą badawczą, którą się też zajmuję. Gdybym miała powiedzieć spontanicznie to są to: satysfakcja i spełnienie. Ponadto, realizacja wyzwań i celów jakie sobie stawiam. Odnosząc się natomiast do badania, które prowadzę również dla innych osób, jest to analiza motywacji wewnętrznej; co więcej, przeprowadziłam taką analizę dla siebie samej. Wynika z niej, że moją największą potrzebą jest potrzeba wyzwań i ambitnych celów. Dlatego nie bez powodu dziś się z Tobą spotykam. – Świetnie, dziękuję 🙂 Mówimy o celach i ambicjach, to może być wyzwaniem…

3. Jak dbasz o siebie?

Muszę się przyznać, że jestem teraz na sinusoidzie. Chciałabym dbać o mój dobrostan, jednak przypominam sobie o zdrowiu w momentach kryzysowych kiedy ono mnie zawodzi. Kiedy zaczynam źle się czuć, jestem mało efektywna, czuję się zmęczona, znudzona i brakuje mi motywacji. Jak dbam? Między innymi poprzez kulinarne wyzwania, cele, uprawianie sportu, który niestety nie występuje stale w moim życiu. – A jakie to są sporty, jakbyś mogła podzielić się tutaj z nami?

Jednym ze sportów zaraził mnie mój syn, który ma 11 lat, uwielbia jeździć na rowerze. Ja go uczyłam, syn teraz jeździ 50 kilometrów :), a ja już za nim nie nadążam. Ale to też jest pasja mojego męża i to pozwala nam się zbliżyć do siebie. Oboje uwielbiamy kulinaria, razem gotujemy, rozmawiamy o tym. Zauważyłam ostatnio, że pierwszą czynnością jaką robimy razem w ciągu dnia to gotowanie 🙂 I znowu jesteśmy w kuchni 🙂 I taką odskocznią, która pozwala nam się rozwijać to jazda na rowerze, pływanie i czasami bieganie. Sporo tego, świetnie 🙂 dbasz o siebie. Chyba już znasz moje kolejne pytanie:

4. Kto lub co Ciebie inspiruje?

Inspirują mnie piękne miejsca i ludzie, ich różnorodność. W tym upatruję ogromną moc. – Pięknie. Właśnie, mówimy o miejscach, takie pytanie przewrotne troszeczkę, jesteśmy dzisiaj tutaj w kawiarni na Pradze.

5. Czy masz swoje ulubione miejsca w Warszawie? Lub w innym mieście?

Uwielbiam spędzać czas nad morzem. Najlepiej czułabym się w miejscach jeszcze nieodkrytych. Takim miejscem na pewno będzie pracownia edukacyjno – kulinarna w przyszłości. Dobry pomysł!

6. Czy masz swoje ulubione przekąski, które trzymasz blisko siebie w domu, nosisz w torebce i gdy łapie Ciebie głód, to sobie po nie sięgasz?

Taką przekąską na pewno są świeże owoce, łatwo je zabrać ze sobą do torebki. Wybieram owoce sezonowe np. teraz śliwki, tarta ze świeżymi śliwkami. Z uwagi właśnie na wspomniany dobrostan, nowe potrzeby także Naszych Gości, często w domu i dla Gości przygotowujemy dania kuchni roślinnej. Proponujemy, różne rodzaje kasz, ryż a komosa ryżowa świetnie sprawdza się w sałatkach. Wczoraj dla gości przygotowaliśmy sałatkę z pomidorów koktajlowych, z pesto z bazylii, z groszkiem cukrowym. Pycha!:) Na rzymskich sałatach. Staramy unikać się pieczywa pszennego i zastępować je różnymi musami z awokado, białej i czarnej fasoli, hummusem, które sprawdzają się na śniadanie i na lunch albo brunch. Dobrze, że nie jestem głodna 🙂

7. Czy masz swoje ulubione śniadanie, obiad i kolację?

Tak, mam. Na śniadanie wybieram koktajle, których podstawą jest jarmuż i banan. Na lunch preferuję jarmuż lub szpinak i dodaję jajko sadzone. Możemy zjeść to z chlebem żytnim lub grahamem.To skojarzyło mi się z szakszuką? Niekoniecznie. Do jarmużu, w okresie jesienno – zimowym, zawsze proponuję dodawać czosnek dla witalności i siły. Na obiad możemy zjeść makaron, może być klasyczny z suszonymi pomidorami z pesto lub z indykiem. W zimie rekomendujemy trochę tłuszczu i przygotujemy je na śmietanie. – Wspomniałaś makaron. Niektórzy z nas mają delikatne jelita. Jak inny makaron możesz zaproponować? Teraz wypróbowaliśmy makarony z mąki, która używana jest także w kuchni włoskiej, z semoliny. Te są lżejsze. Proponujemy tortelli, ravioli np. z dynią, kurkami i posypane serem Grana Padano. – Rozumiem, że większa ilość warzyw niweluje wpływ makaronu na nasz organizm? Proponujemy przygotowanie takiego makaronu samodzielnie – ręcznie wyrabiając. Ciasto jest wtedy cienkie i delikatne. Taki makaron zalecamy raz na trzy dni, tydzień by dać siłę naszemu organizmowi. – Ja zawsze kochałam makarony i mogłabym żyć we Włoszech i myślałam, nie bo to dużo kalorii, a tu się okazuje, że raz na trzy dni możemy spokojnie sobie zjeść taką porcję. Oczywiście, roku temu trenowałam z trenerem personalnym, także trzymałam zalecenia jak mam się odżywiać. I w tej diecie makaron jest! 🙂 Fantastycznie, to jest świetna wiadomość! Jedno z moich ulubionych pytań:

8. Czy masz swoje codzienne rytuały?

Przyznaję, że mam ale nie są one systematyczne. Co mam na myśli? Poranne wstawanie. Chociaż, podobno istnieją badania, które pokazują, że do godziny 9:00 nie jesteśmy efektywni. Proponuję do tego czasu medytację, wyjście na ćwiczenia jogi, inny sport, może krótki bieg na przykład dookoła bloku. Zapisanie sobie celów na życie z myślą, że mogą się zmienić i czasami wracać do starych zapisków. – Ciekawe podejście, mówisz o zapisywaniu, a prowadzenie dziennika porannego też może pomóc? Tak, ja posługuję się kolorem czerwonym, moje notatniki są tego koloru. Wierzę też w kolory, że czerwony dodaje mocy i sprawczości. Obecnie posiadam już 10 notatników i tam zapisuję moje najskrytsze myśli. To mi bardzo pomaga. A jeszcze wrócę do medytacji. Coraz więcej osób medytuje i to jest piękne. Mam nadzieję, że są dzięki temu spokojniejsi. Czy jakaś konkretna medytacja? Jak długo? Wszystkich technik nie znam. Siadam po turecku i wsłuchuję się w jeden dźwięk przyrody, nie wsłuchuję się w samochody, słucham natury. Medytuję tak 10 minut. Pomaga przy koncentracji i wyborze priorytetów. Uspokaja duszę i łagodzi wnętrze. – Tak i pokazuje jak mogę się poczuć lepiej ze sobą. I działać dla siebie, nie tylko dla innych. Słuszny punkt, bo jeśli nie działamy dla siebie, to nie działamy dla innych. Odnosi się do tego takie ciekawe hasło: dzieci szczęśliwe są wtedy kiedy ich mama też jest szczęśliwa. I jeśli ja nie jestem szczęśliwa, to świat nie jest szczęśliwy. Są ludzie wokół nas. Ja wierzę w energię. – Przekazujemy, czujemy tę energię. Kiedyś myślałam, że warto otaczać się dużą grupą ludzi, obecnie mam inne zdanie. Jeśli czuję, że relacja jest dla mnie toksyczna i nie realizuję żadnej mojej potrzeby to rezygnuję z niej i daję przestrzeń na inną. Jakkolwiek, uważam, że warto uczyć się od innych. Ale w granicach.Zamyśliłam się. To często jest tak, że ta druga osoba nas czegoś uczy ale też wybierajmy dla siebie. 

9. Od czego zacząć odżywienie siebie?

Z pewnością poleciłabym warsztaty kulinarne, prywatnie lub w grupie z moją firmą. Budują wewnętrzny spokój i są świetną okazją na zobaczenie jakie są danej osoby troski i marzenia, cele. Można wtedy zauważyć w jakiej sytuacji się jest, jakie są potrzeby do zrealizowania. Czyli bycie wsparciem i mentorem, a nie nakazywanie komuś. Dokładnie, nie lubię nakazów i ocen. – Myślę, że to bardziej pomaga gdy jesteśmy obok kogoś niż gdy rządzimy. 

10. Jak wyglądałby Twój wymarzony dzień?

Kilka lat temu, ważne było urodzenie syna, poczułam, że mogę marzyć, mam prawo być szczęśliwa. – Co lubisz spełniać, tylko dla siebie? Na którego widok uśmiechasz się? Podam Tobie przykład z ostatnich dni: budzę się o godzinie 7:00, idę pobiegać brzegiem morza, jestem tylko z moimi myślami i szumem morza. Osiągam mój cel: zakładam ile biegnę. Jem pyszne śniadanie razem z rodziną. Rozpoczynam pracę. Jestem długodystansowa. Pracuję siedem godzin. – Siedem godzin non stop, czy robisz przerwę na odpoczynek? Jest przerwa, jeśli jest to praca intensywna to daję sobie przestrzeń na przerwę.

11. Czego uczy Ciebie lub nauczyło to, co robisz?

Dzięki mojej pasji, poznaję różne smaki kulinarne, otwarcie na ludzi i umiejętność  ich słuchania. Lubię rozmawiać i dużo mówię. Dzięki mojemu zajęciu nauczyłam się słuchać innych i  zreflektować się. – I tu pojawia się pytanie: jak słuchać? Byśmy czuli się oboje wsparci? Tak. Ale to jest także związane z uważnością na swoje życie, świat; a jedzenie to też jest uważność. Tak, nawet buddyści mówią o tym, że jak jesz czy cokolwiek robisz…skup się tylko na tym. 

12. Jak dbać o swoją skórę? Czy masz swoje ulubione kosmetyki?

Z pewnością sen, oliwa z oliwek. – Do posiłków czy jako kosmetyk? Oliwa jest dobrym rozwiązaniem na dłonie lub na stopy. Wspieram się też kosmetykami naturalnymi, olejkami, który podobno niweluje zmarszczki wokół oczu 🙂 stosuję także mgiełkę z wody różanej w ciągu dnia. Wracając do oliwy, można prosto wysmarować sobie oliwą dłonie. Dodać cukier brązowy. Świetnym rozwiązaniem jest krótkie wdychanie naparu: w gorącej wodzie parzymy liście limonki Kaffir, które można kupić w każdym centrum handlowym. Wrzątek na chwilę i 3 minuty wdychamy. – Wiesz, ja ostatnio mój poranny kubek z cytryną zastępuję limonką 🙂 To są liście limonki Kaffir, odkryłam ją przygotowując warsztaty kulinarne z sushi. Dodaję teraz je do wody mineralnej i piję w ciągu dnia. Cieszę się, lubię nowe pomysły.

13. Czy jest jeszcze coś, co chcesz przekazać naszym czytelnikom, odbiorcom o odżywianiu o zdrowiu?

Po pierwsze dziękuję za to zaproszenie. Warto uczyć się wdzięczności i przyglądania własnym potrzebom. Realizacji marzeń także kulinarnych metodą małych kroków. – Powoli, krok za krokiem 🙂

Aniu, to wszystko na dzisiaj. Dziękuję Tobie bardzo za rozmowę.

 

1 2